środa, 17 lutego 2010

Niby happy.



Ona kładzie się spać, by się obudzić, a budzi się, by pójść spać.
Nie zależy jej na niczym, czuje się pusta.
Nic jej nie uszczęśliwia, nawet jego roześmiana twarz.
Łzy nieustannie lecą po policzkach.
Ma dość zaistniałej sytuacji w jej życiu, ale nie ma ochoty na jakiekolwiek zmiany.
Źle jej z tym, że zaszły zmiany w jej samej, ale nie potrafi czegokolwiek zmienić.
Jedyną osobą jaka ją słucha, jest osoba, której ona sama prawie nie zna, a jednak mówi jej o wszystkim.
Czuje, że jeśli nie weźmie się w garść, będzie jak kiedyś, beznadziejnie, a z drugiej strony nie przeszkadza jej ta wewnętrzna pustka i brak uśmiechu na ustach.
Brak ojca w domu, przytłacza ją. Nie cieszy ją to, że przyjechał, a smuci to, że już za chwilę znów wróci tam, do pracy, za którą każdy jedzie, by ich rodziny miały to, co mają wszyscy.
A rodzina? Pogrąża się w smutku, z każdym jego wyjazdem i ciężko jest jej utrzymać uśmiech na ustach.
To, że Go z nią nie ma, jest podstawą każdej łzy.
Ona, nie radzi sobie z niczym, a brak wiary w siebie, to już normalne.

Text, o mnie.
Trza w końcu wziąć się w garść.

2 komentarze:

  1. mój tata też wyjeżdża za parcą, naszczęście na krótko. znacznie dłużej przebywa tutaj, w domu.
    lof ju! :*

    OdpowiedzUsuń